• Wpisów: 4214
  • Średnio co: 1 godzina
  • Ostatni wpis: 5 godzin temu
  • Licznik odwiedzin: 11 921 / 275 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
konopielka2
 

z9869698X.jpg

PiS tuż po wyborach miał 24 proc. Po ponad pół roku pracy w opozycji ma 25 proc. I to mimo tego, że Platforma Obywatelska za swe błędy zapłaciła w tym czasie kilkunastoma punktami i ma dziś 28 proc.

Najnowszy sondaż TNS Polska był przeprowadzony w środku zawieruchy o podniesienie wieku emerytalnego, gdy posłowie tę ustawę przyjęli, a związkowcy zemścili się, nie wypuszczając ich z Sejmu. Awantura była potężna i, jak widać, bez znaczenia - partyjne słupki stoją.

Platformę popiera 28 proc. Polaków (o 1 pkt proc. więcej niż pod koniec kwietnia), PiS wciąż może liczyć na 25 proc. badanych, a obie partie walczące o elektorat lewicowy rozbijają się o barierę 10 proc. - Ruch Palikota ma 10 proc., a SLD - 7 proc.

- PiS i Ruch Palikota mają nad sobą sufit, którego nie są w stanie przebić. Obie te partie, m.in. za sprawą stylu uprawiania polityki, nie potrafią zdobyć nowych wyborców - komentuje szef klubu Platformy Obywatelskiej Rafał Grupiński. I przekonuje, że PO takiego sufitu nie ma i będzie w stanie odrobić powyborcze straty wynikłe z ''niedostatecznej akcji informacyjnej'' oraz przekonać do siebie wyborców niezdecydowanych, czyli swoich byłych zwolenników.

Inny polityk Platformy też zachowuje optymizm: - Podniesienie wieku emerytalnego nie uderzy w typowego wyborcę PO, którym wbrew stereotypom nie jest ''młody, wykształcony, z wielkiego miasta''. Ponad 60 proc. naszych zwolenników ma ponad 40 lat, większość z nich to kobiety, a ich reforma dotknie w ograniczonym zakresie. Platforma wkrótce pójdzie w górę w sondażach, zwłaszcza że PiS a la Macierewicz nie ma szans pozyskać nowych wyborców. Groźniejszy był PiS a la Bielan i Kamiński - przekonuje mój rozmówca.

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki sufitu nad swoją partią nie dostrzega. Powtarza zamiast tego to, co mówił przy kilku poprzednich okazjach: - Polacy oswajają się z myślą, że PO jest do bani, ale wciąż trzeba ich przekonać, że warto poprzeć PiS. Mamy na to jeszcze czas, wybory do Sejmu dopiero za trzy lata - mówi ''Gazecie'' Czarnecki. Ironizuje na temat PSL i ziobrystów: - Jeśli sondaż porównać do kolarskiego wyścigu, to Zbigniew Ziobro i Waldemar Pawlak ledwo wyprzedzają już tylko samochód z tabliczką ''koniec wyścigu''.


m11738064,POPARCIE-DLA-PARTII-10-13-05-12.jpg

Ludowcy są rzeczywiście w kiepskiej formie. PSL spadł tym razem pod 5-proc. próg wyborczy i ma poparcie zaledwie 3 proc. badanych. 2 proc. Polaków wybrałoby Solidarną Polskę (pod koniec kwietnia - 1 proc.), a 1-proc. notowania mają PJN i Nowa Prawica. Aż 23 proc. wyborców jest niezdecydowanych.

TNS Polska, 10-13 maja, próba reprezentatywna 966 osób

Więcej... wyborcza.pl/(…)Wciaz_sufit_wisi_nad_Prawem_i_Sprawi…

m11738065.jpg
 

konopielka2
 
Po wyroku na Beatę Sawicką zarzut wobec PiS, że nie tyle ścigało korupcję, ile swoich konkurentów politycznych, jest nadal aktualny.

Była posłanka PO Beata Sawicka została skazana na trzy lata więzienia za korupcję. Obrońcy domagali się uniewinnienia, twierdząc, że słynny agent CBA Tomek rozkochał w sobie Sawicką, a następnie zachęcał ją do przestępstwa, choć służby specjalne nie miały wcześniej żadnych podejrzeń wobec tej posłanki. A prowokacje urządza się tylko wtedy, gdy pojawiają się sygnały, że ktoś jest skorumpowany.

Wyrok na Sawicką cieszy szczególnie dwóch posłów PiS: byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego i agenta Tomka, czyli Tomasza Kaczmarka. Tymczasem ten wyrok - który w moim odczuciu jest słuszny - w żaden sposób ich nie oczyszcza.

Za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego CBA koncentrowało się na ściganiu politycznych konkurentów PiS, czyli ludzi związanych z PO i SLD. Zastawiano pułapki na Aleksandra Kwaśniewskiego i na posłów Platformy, ścigano Barbarę Blidę. Organizowano pokazowe akcje z udziałem mediów publicznych, które PiS kontrolował. Słynna konferencja prasowa Kamińskiego na temat Sawickiej była transmitowana w głównym kanale TVP (a nie informacyjnym!), ale odpowiedź Sawickiej - już nie. Dla porównania: w stacji komercyjnej transmitowano obie konferencje tylko w kanale informacyjnym, czyli TVN 24. To wtedy szef CBA wypowiedział słynne słowa, że "każdy z nas musi się poważnie zastanowić na kogo głosować".

Politycy PiS "sukcesy" CBA wykorzystywali w kampanii tuż przed wyborami parlamentarnymi, ale gdy wtedy wypłynęła korupcyjna sprawa dotycząca PiS-owskiego ministra sportu Tomasza Lipca (też skazanego już przez sąd), to służby z prokuraturą zabrały się za to dopiero po wyborach. I nie było hucznych konferencji transmitowanych przez telewizję zarządzaną przez zaufanego współpracownika braci Kaczyńskich Andrzeja Urbańskiego.

Cała ta machina propagandowa miała jeden cel: zmniejszyć wynik wyborczy PO i SLD, zapewnić wygraną PiS. Wykorzystywanie do tego aparatu służb specjalnych, prokuratury i mediów publicznych jest jedną z największych zbrodni politycznych, które oczywiście nie mieszczą się w przepisach kodeksu karnego. I to oskarżenie pozostaje w mocy niezależnie od wyroku ws. Sawickiej.

Jej historię opisuje szczegółowo raport komisji Andrzeja Czumy, który - wbrew temu, co twierdził Jarosław Kaczyński - jest dla PiS bardzo obciążający. Zaczęło się od tego, że agent Tomek poszedł na kurs dla członków rad nadzorczych razem z kilkorgiem posłów PO. Dlaczego? Nie wiadomo. Przypadek? Wątpię. CBA nie przedstawiło żadnych dowodów na to, że wcześniej miało jakiekolwiek przesłanki, by podejrzewać o cokolwiek tych parlamentarzystów. To było szukanie miękkiego podbrzusza PO.

Ale spośród tych posłów - jak wynika z raportu Czumy - to właśnie Beata Sawicka zaczęła roztaczać przed agentem Tomkiem wizje, jakież to ona ma znajomości i czego to ona nie załatwi. Tym samym zwróciła na siebie uwagę i dała pretekst do tego, by zastawić na nią pułapkę. Dlatego linia obrony Sawickiej nie wypaliła. Gdyby nie była z Platformy, zapewne pies z kulawą nogą nie zająłby się głupotami, która opowiadała (chciała sprywatyzować szpital, który od dawna był prywatny). Ale była posłanką PO. I to wystarczyło, by CBA ruszyło do ataku. Chwyciła haczyk błyskawicznie. Dowody na to, że była skorumpowana, sąd uznał za wystarczające.

Nie zmienia to faktu, że walka z korupcją za czasów PiS miała przede wszystkim wymiar polityczny i medialny: łapano płotki, byle tylko sprawę dało się wykorzystać w kampanii. A grube i trudne sprawy, jak afera dotycząca MSWiA i informatyzacji, ciągnąca się od wielu lat, która przyniosła wielkie straty państwu, leżały odłogiem. Łatwiej było za pieniądze podatnika rozbijać się luksusowymi autami, by nagabywać posłanki i celebrytki.

Więcej... wyborcza.pl/(…)Winna_Sawicka__winny_PiS.html…
 

konopielka2
 
Wybory do Trybunału Konstytucyjnego zaskoczyły ugrupowania polityczne tak samo tradycyjnie, jak tradycyjnie zima zaskakuje drogowców. 22 czerwca, czyli za ponad miesiąc, upływa termin zgłaszania kandydatów na zwalniane przez sędziego Adama Jamroza miejsce w Trybunale.

Kandydatów nie ma i za chwilę rozpocznie się łapanka. Bo zwykle w takim trybie odbywają się wybory do jednego z najważniejszych organów państwa.

Ostatni wybór - następcy prof. Ewy Łętowskiej prof. Andrzeja Wróbla (rok temu) - był absolutnym precedensem w historii Trybunału: kandydata wspólnie zgłosiły rządząca koalicja i SLD. W dodatku był to kandydat z rekomendacji środowisk prawniczych, w tym prezydium Instytutu Nauk Prawnych PAN. A więc ziścił się wysuwany od lat przez prawników, organizacje pozarządowe i autorytety publiczne postulat, by wybory do Trybunału nie były rozdawaniem posad znajomym czy umieszczaniem tam przez partie "swojego człowieka", ale by decydowały wyłącznie kryteria merytoryczne.

Jednak stało się to tylko za sprawą dobrej woli polityków i kontynuacja tej dobrej praktyki też zależy wyłącznie od ich dobrej woli. Ciągle bowiem nie ma widoków na zmianę trybu wyłaniania sędziów. Posłowie, senatorowie, rząd, prezydent - nikt, kto mógłby zainicjować zmianę ustawy o Trybunale, takiej woli nie przejawia. Projekty zgłoszone w poprzedniej kadencji umarły śmiercią naturalną w sejmowej zamrażarce. A projekt przygotowywany od roku w Trybunale Konstytucyjnym (by zaproponować go prezydentowi), jakoś wykluć się nie może. Wszystkim najwyraźniej odpowiada tradycja, że partia rządząca obsadza Trybunał, a o tym, kim obsadza, decydują personalne i polityczne układy.

Tymczasem bardzo potrzeba, by do Trybunału wybrać kogoś, kto go wzbogaci, wniesie nie tylko wiedzę, ale też praktyczną umiejętność sędziowania i wrażliwość na prawa człowieka. Bo teraz w Trybunale mamy zdecydowaną nadreprezentację teoretyków. I sędziów o poglądach konserwatywnych (sześcioro na 15 sędziów wybrano z rekomendacji PiS-u).

Jest w Trybunale sporo wybitnych prawników, ale zdecydowanie brakuje osób, które myślałyby w kategoriach praw człowieka i w tym duchu dążyły do sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Szczerze mówiąc, przydałby się też fajter, który sprzeciwiałby się niepokojącej tendencji: uciekania od orzekania. Tendencji, która przejawia się np. w zbyt łatwym umarzaniu przez Trybunał postępowań (jak to miało miejsce w sprawie pytania o kojarzone z nazizmem symbole Narodowego Odrodzenia Polski, w tym "zakaz pedałowania"). Czy orzekaniu niekonstytucyjności z przyczyn formalnych bez rozstrzygnięcia meritum sprawy. Na tej zasadzie Trybunał umorzył skargę na kościelną Komisję Majątkową w części, w której kwestionowano brak możliwości odwołania się do sądu od jej orzeczeń.

Metod uciekania od orzekania jest więcej - choćby przyjęta zwyczajowo przez Trybunał zasada, że skargi wniesione przez posłów umierają w Trybunale wraz z końcem kadencji Sejmu - co wcale nie wynika z ustawy o Trybunale.

Więc potrzebny jest w Trybunale ktoś z prawoczłowieczą wrażliwością, praktycznym doświadczeniem w tej dziedzinie i odwagą. Dla zrównoważenia obecnego składu - o poglądach liberalnych. Dobre wyroki polegają na ważeniu racji, a więc te racje muszą mieć swoich orędowników.

Kogo politycy wymyślą i czy stać ich będzie na kandydata/kę ponad podziałami? Zobaczymy. Prawdopodobnie nieprędko, bo standard jest, niestety taki, że nazwiska kandydatów poznajemy ostatniego dnia przed upływającym terminem, by jak najbardziej utrudnić społeczny monitoring.

Ale co się odwlecze, to nie uciecze.

Więcej... wyborcza.pl/(…)Odwaga_i_prawoczlowiecza_wrazliwosc.…
 

konopielka2
 
Rodziny pobierające zasiłki rodzinne na dzieci dostaną od listopada o kilkanaście złotych więcej. Rząd chce też sprawić, by dostało je więcej rodzin. Dlatego zmienia wymogi uprawniające do zasiłku.

Od 2004 r. kolejne rządy: SLD, PiS, a w pierwszej kadencji także PO-PSL, zasłaniając się szczupłością publicznych środków, nie podnosiły kryterium dochodowego uprawniającego do pobierania zasiłku. Zamrożenie tego kryterium sprawiało, że nawet niezamożne rodziny były zbyt bogate, by dostać zasiłek.

Matka z pensją minimalną 1500 zł wychowująca samotnie jedno dziecko już prawa do zasiłku nie miała. A przecież w tym czasie rosły ceny, a więc także koszty utrzymania rodziny. Efekt jest taki, że zasiłek przysługuje obecnie 2,8 mln dzieci, a osiem lat temu pobierało go 5,5 mln.

Historia zasiłków rodzinnych pokazuje dwa dziwactwa naszego systemu. Państwo ciągle kieruje pieniądze nie do tych, którzy ich najbardziej potrzebują, tylko do tych, którzy są najlepiej zorganizowani. W obronie własnych przywilejów potrafią zablokować Warszawę, palić opony czy rzucać kamieniami. To są właśnie te słynne egoizmy grupowe, których likwidację zapowiadał w 2007 r. premier Donald Tusk.

Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego państwo przez ostatnie lata miało środki np. na emerytury dla 35-letnich policjantów albo finansowanie składek zdrowotnych bogatym rolnikom, a dla dzieci z niezamożnych rodzin pieniędzy nie starczało. Dopiero teraz, w drugiej kadencji rządów PO, powoli się to zmienia.

Politycy nie tylko boją się silnych grup społecznych i łatwo dezerterują z roli obrońcy tych naprawdę potrzebujących, jak choćby niepełnosprawnych dzieci. Mają na sumieniu jeszcze jedną winę: przedkładają widowiskowe, łatwe do ''sprzedania'' w mediach posunięcia nad te mniej spektakularne, ale przynoszące więcej pożytku.

Jak to możliwie, że partie licytujące się, która z nich ma lepszą politykę prorodzinną, wspólnie przegłosowały becikowe także dla bogatych rodziców? Czy nie lepiej było już wtedy podnieść kryterium dochodowe dla zasiłków rodzinnych, tak by rodzice mieli na kredki czy buty dla dzieci?

Trzeba przyznać, że na podniesienie progów dochodowych nalegała w zeszłej kadencji minister pracy Jolanta Fedak (PSL), nie wskazywała jednak w wiarygodny sposób, skąd te kilkaset milionów do miliarda zł wziąć. Ani ona, ani jej partyjni koledzy nie godzili się przecież np. na zmiany w KRUS.

Podczas dyskusji nad podnoszeniem wieku emerytalnego premier Tusk w końcu uległ i zgodził się na rozwiązania korzystne dla wielu rodzin. Polityka to sztuka kija i marchewki - tą marchewką są lepsze zasady przyznawania zasiłków.

Ile i dla kogo

Teraz prawo do zasiłku rodzinnego przysługuje tym rodzinom, których dochód na osobę nie przekracza 504 zł miesięcznie (583 zł w wypadku dziecka niepełnosprawnego).

Według propozycji rządu od 1 listopada 2012 r. prawo do zasiłku przysługiwałoby na dziecko w rodzinie, gdzie dochód na osobę wynosi nie więcej jak 539 zł (623 zł w przypadku rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym).

Od listopada 2014 r. progi wyniosą odpowiednio 574 zł i 664 zł miesięcznie.

Sam zasiłek wzrósłby o 9 zł (dla dzieci poniżej 5. roku życia), 15 zł (dla 6-18-latków) i o 17 zł (młodzież ucząca się do 24. roku życia). Te większe sumy i tak są skromne, to odpowiednio 77, 106 i 115 zł miesięcznie


Więcej... wyborcza.pl/(…)Wiecej_odpowiednio_biednych.html…
 

konopielka2
 
Tak francuski dziennik "Le Monde" zatytułował komentarz po wtorkowym spotkaniu François Hollande'a z Angelą Merkel w Berlinie.

Interwencja Zeusa dającego wedle wierzeń starożytnych Greków znaki wróżebne piorunami i błyskawicami, to publicystyczne nawiązanie do gromu, który trafił w samolot nowego prezydenta Francji lecącego do Niemiec. Miał podkreślić powagę chwili - pierwsze spotkanie przywódców francusko-niemieckiego silnika Europy z Hollande'em zamiast Nicolasa Sarkozy'ego w dniu ogłoszenia nowych wyborów w Grecji, które mogą doprowadzić do wyjścia Aten z eurolandu.

Hollande oraz Merkel stali się symbolem europejskiego sporu o odpowiedź na kryzys: pobudzanie wzrostu (to Francuz) czy rygoryzm budżetowy (pani kanclerz). Choć zapewne chodzi o wymieszanie obu, a pytanie dotyczy właściwych proporcji.

Jednak mimo iż czas nagli, dyskusja między Paryżem i Berlinem wciąż dotyczy głównie politycznych symboli. Hollande nie wycofuje się z idei renegocjacji paktu fiskalnego, a Merkel zamierza do upadłego go bronić.

Warto zatem przypomnieć, że sam pakt fiskalny (ma wejść w życie w 2013 r.) niewiele zmienia w zasadach funkcjonowania eurolandu. Jego kluczową nowością jest " decentralizacja" unijnej dyscypliny budżetowej. Kraje euro muszą bowiem wpisać rygory budżetowe do prawa krajowego, co oznacza, że rządy będą ścigane za ich łamanie nie tylko przez Brukselę, ale także przez własne parlamenty, trybunały stanu lub inne sądy krajowe.

Natomiast pakt nieznacznie zaostrza rygory budżetowe już zapisane w unijnym "sześciopaku" (to prawda, ta nazwa brzmi mniej groźnie od "paktu"), który obowiązuje już od grudnia 2011 r. Jednak kanclerz Merkel zależało na potwierdzeniu ich paktem fiskalnym, czyli umową na najwyższym szczeblu, bo "promowanie dyscypliny budżetowej" miało osłodzić jej wyborcom wydatki na ratowanie Greków, Portugalczyków czy Irlandczyków. W Brukseli było tajemnicą poliszynela, że pakt fiskalny jest przedsięwzięciem szykowanym głównie na użytek polityki wewnątrzniemieckiej.

Teraz odpowiedzią nań ma być wynegocjowanie nowego paktu/politycznego symbolu, czyli "paktu na rzecz wzrostu". A pakiet tych dwóch porozumień - fiskalnego i na rzecz wzrostu - może ułatwić Francji ratyfikację tego pierwszego. Brytyjczycy już ostrzegają, że jeśli polityka wzrostu ma być zapisana w kolejnym porozumieniu między rządami krajów UE, to znów się pod nim nie podpiszą (podobnie było z paktem fiskalnym).

Choć znów pomysły na nowy pakt - przynajmniej na razie - niezbyt odbiegają od tego, co w Unii Europejskiej jest od dawna dyskutowane. Współgwarantowane przez UE "obligacje inwestycyjne" na wielkie projekty infrastrukturalne? Lepsze wykorzystanie funduszy spójności? Sfrustrowany Jose M. Barroso wciąż przypomina, że kierowana przezeń Komisja Europejska pracuje nad tym od dawna, zaś od rządów UE należy oczekiwać tylko sporego przyspieszenia w tej sprawie.

Na taki niewybuchowy "pakt na rzecz wzrostu" Paryż i Berlin mogą zgodzić się jeszcze przed wakacjami, co tym razem pomoże Hollande'owi w polityce wewnętrznej.

Jeśli jednak ciągnąć metaforę z Zeusem, to pewnie chciałby powiedzieć duetowi Merkollande, że kolejny papier o "obligacjach inwestycyjnych" czy "funduszach spójności" może i pomoże Europie na dłuższą metę, ale teraz potrzebna jest pomoc liczona jeśli nie w dniach, to co najwyżej w tygodniach.

Czy na ulgę w cięciach mogą liczyć Grecy? Czy też UE podejmie decyzję o zaprzestaniu pomocy i podjęciu ryzyka erozji eurolandu? Czy spowolnić cięcia? Co z Hiszpanią? I paniką rynków dotykającą Włochy? "Pakt na rzecz wzrostu" to zbyt odległa odpowiedź.


Więcej... wyborcza.pl/(…)Berlin__Paryz__Ateny_i_przestroga_Ze…
 

konopielka2
 
KRAJ

Beata Sawicka skazana

Była posłanka PO została skazana na 3 lata więzienia, a także pozbawiona na 4 lata praw publicznych. Wyrok zapadł po 2,5-letnim procesie, w którym Sawicka oskarżona była o powoływanie się na wpływ, przyjęcie 100 tys. zł łapówki (także drogiej whisky i pióra z brylantem) i podżeganie do korupcji burmistrza Helu.

Prezydent: Związkowcy przekroczyli prawo

Bronisław Komorowski ocenił, że związkowcy z "Solidarności" przekroczyli prawo, blokując w piątek Sejm. - To rzecz nieprawdopodobnie groźna. Po raz pierwszy organizatorzy demonstracji ostentacyjnie zablokowali jeden z istotnych elementów władzy państwa polskiego - oświadczył wczoraj prezydent. Dodał, że to przekroczenie prawa do demonstracji wymaga "ostrych decyzji i reakcji ze strony władzy wykonawczej". Ponownie wezwał, by protesty nie odbywały się podczas Euro 2012.

Wałęsa by pałował

- Gdybym był na miejscu Tuska, wydałbym polecenie "spałować". Władzę trzeba szanować, wybierać mądrze - powiedział w Radiu ZET Lech Wałęsa, b. prezydent i pierwszy przywódca "Solidarności". Dodał, że pierwszego spałowałby przewodniczącego związku Piotra Dudę, który "nie potrafi mądrze układać stosunków w wolnej Polsce". Stwierdził, że choć jest zażenowany formą piątkowej manifestacji przed Sejmem, związki mają prawo i obowiązek walczyć o emerytury.

CBA zatrzymuje informatyków

Agenci CBA zatrzymali w środę naczelnika Wydziału Projektowania Systemów Informatycznych w Biurze Łączności i Informatyki Komendy Głównej Policji oraz dwóch prezesów firmy informatycznej. Sprawa dotyczy zamówień na sprzęt i usługi teleinformatyczne z lat 2009-11. Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego KGP mówił we wtorek, że do systemu Help zastrzeżenia zgłaszali sami policjanci.

Prezydent Opola skazany

Na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata i grzywnę skazał w środę bielski sąd prezydenta Opola Ryszarda Zembaczyńskiego. W procesie skazano 15-osobową grupę, której członkowie wyłudzali pieniądze i materiały budowlane. Możliwe to było dzięki opiniom "rzeczoznawców" poświadczających nieprawdę w dokumentach, w tym Zembaczyńskiego, dyrektora opolskiej filii Banku Ochrony Środowiska. Wyrok jest nieprawomocny.

"Zakaz pedałowania" nie dla NOP

Znak "zakaz pedałowania", krzyż celtycki, orzeł z rózgami liktorskimi oraz ręka z krzyżem i mieczem nie będą prawnymi symbolami Narodowego Odrodzenia Polski. Warszawski sąd odmówił ich zarejestrowania. Wcześniejsza decyzja sądu o rejestracji znaku wywołała protesty Rzecznika Praw Obywatelskich, prokuratury i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. NOP chce zaskarżyć postanowienie.

Tu-154 na Golgocie

Makieta samolotu, który rozbił się w Smoleńsku, powstaje na terenie sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Kałkowie-Godowie (diecezja radomska). Ks. infułat Czesław Wala, kustosz sanktuarium, chce w ten sposób uczcić pamięć osób, które zginęły w katastrofie. Makieta samolotu z drutu i betonu o długości ok. 20 m powstaje u podnóża Golgoty Narodu Polskiego.

Rząd da więcej za dzieci

Od 1 listopada zasiłek rodzinny na dziecko do 5 lat wyniesie 77 zł (obecnie wynosi 68 zł, a więc wzrośnie o 13,2 proc.), 106 zł na dziecko w wieku 6-18 lat (obecnie 91 zł, czyli będzie więcej o 16,5 proc.) i 115 zł na dziecko w wieku 19-24 lata (obecnie 98 zł, czyli wzrośnie o 17,3 proc.).

Grand Press Photo 2012

Zdjęcie autorstwa Maksymiliana Rigamontiego z "Newsweeka", przedstawiające wnętrze grobu polskich oficerów podczas prac ekshumacyjnych w Bykowni (Ukraina) otrzymało nagrodę tegorocznej ósmej edycji konkursu Grand Press Photo.

ŚWIAT

Mladić sądzony

Przed trybunałem ONZ w Hadze rozpoczął się proces generała Ratko Mladicia, byłego dowódcy Serbów bośniackich oskarżonego o zbrodnie podczas wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 1992-95. Odczytujący akt oskarżenia prokurator Dermot Groome stwierdził, że Mladić kierował czystką etniczną w Bośni

Tymoszenko wznowiła leczenie

Skazana na siedem lat więzienia b. premier Ukrainy Julia Tymoszenko wznowiła leczenie. Przerwała je w proteście przeciwko zainstalowaniu kamer w salach zabiegowych i poinformowaniu mediów o rodzaju i terminach zabiegów. Wczoraj Parlament Europejski postanowił wysłać na Ukrainę obserwatorów medycznych, by ocenili stan zdrowia Tymoszenko i przebieg kuracji.

Polskie F-16 na Alasce

Polskie samoloty bojowe F-16 wyleciały wczoraj na ćwiczenia "Red Flag" do USA. W ćwiczeniach po raz pierwszy weźmie udział 9 maszyn i 24 pilotów z baz w Krzesinach i Łasku. Na Alasce będą też lotnicy z Niemiec, Japonii i Australii oraz NATO-wski samolot wczesnego ostrzegania. Przelot będzie trwał trzy doby z międzylądowaniem w Anglii i tankowaniem w powietrzu.

Diament poszedł jak woda

Jeden z najstarszych i najbardziej znanych diamentów "Beau Sancy" został na aukcji w Genewie sprzedany za równowartość 9,5 mln dol. Szlachetny 35-karatowy kamień zdobił koronę Marii Medycejskiej w dniu koronacji w 1610 r. Jego właścicielem był Fryderyk Henryk Orański. Diament był też klejnotem koronnym władców Prus.

Więcej... wyborcza.pl/(…)DZIEN_W_60_SEKUND__SRODA_16_MAJA.htm…
 

konopielka2
 
Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia kasacji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego od prawomocnego wyroku nakazującego mu przeprosiny Agory SA za porównanie wydawanej przez nią "Gazety Wyborczej" do "Trybuny Ludu" z 1953 r. i zarzucenie Agorze związków z oligarchią.

- Oczekuję, że pozwany wykona w końcu ten wyrok; inna postawa byłaby w tej sytuacji warcholstwem - powiedział w środę PAP radca prawny Agory Piotr Rogowski.

Nie jest jeszcze znane uzasadnienie SN, który nie przyjmuje kasacji, gdy uznaje ją na posiedzeniu za bezzasadną.
Chodzi o wywiad Kaczyńskiego dla "Rzeczpospolitej" z 2007 r. Ówczesny premier powiedział tam: - Państwo chyba nie czytają "Gazety Wyborczej". To, co się tam wyprawia, to "Trybuna Ludu" z 1953 r. Atak na nas przekracza wszelką miarę. Barańskiego (Marek Barański, dziennikarz TVP w PRL, później w "NIE" i "Trybunie" - PAP) potrafią zostawić w tyle. Agora nie może nie mieć związków z oligarchią, jeżeli jest wydawnictwem na dużą skalę, a w Polsce gospodarka w niemałej części jest w rękach postkomunistycznych oligarchów. I w związku z tym zamówienia na ogłoszenia, reklamy, promocje są w ich rękach.

Agora pozwała za to Kaczyńskiego. Latem 2011 r. Sąd Apelacyjny uznał, że jego słowa naruszyły dobra osobiste Agory: jej wiarygodność, renomę i dobre imię. - Pozwany nie sprostał ciążącemu na nim obowiązku udowodnienia prawdziwości czy podstawy faktycznej wypowiadanych sądów - uzasadniała sędzia Urszula Wiercińska.

Mocą wyroku przeprosiny lidera PiS miały zostać zamieszczone na pierwszej stronie "Rzeczpospolitej". Ogłoszenie miało się ukazać w terminie siedmiu dni od lipcowej decyzji SA z ub.r. Rogowski mówi, że do dziś przeprosin nie było, a pozwany nie ma już prawa odwołania (pozostała mu jedynie skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu).

Kaczyński ma stwierdzić, że postawił nieprawdziwe, zniesławiające zarzuty i podejrzenia wobec spółki oraz prowadzonej przez nią działalności wydawniczej, co godziło w jej dobre imię, wiarygodność oraz renomę, za co Agorę przeprasza. Spółka chciała, aby oprócz przeprosin Kaczyński zapłacił też 50 tys. zł zadośćuczynienia na cel charytatywny. To żądanie sąd oddalił.

Wcześniej sądy okręgowy i apelacyjny w 2008 i 2009 r. oddalały powództwo Agory, uznając, że kwestionowane słowa to opinie niepodlegające sprawdzeniu co do prawdziwości i mieszczące się w granicach wolności wypowiedzi, wobec czego działania pozwanego nie były bezprawne. Agora wygrała jednak kasację w SN i proces wrócił do SA, który w lipcu ub.r. wydał prawomocny wyrok.

Pełnomocnik Kaczyńskiego mec. Antoni Łepkowski przekonywał wcześniej, że naczelny "GW" Adam Michnik, "kryjąc się za plecami Agory" i żądając 50 tys. zł zadośćuczynienia, chce w ten sposób tamować debatę publiczną.

Więcej... wyborcza.pl/(…)Kaczynski_ostatecznie_przegral_z_Ago…
 

konopielka2
 

z11725202X,Piotr-Duda--przewodniczacy-NSZZ--Solidarnosc-.jpg


z11707556X,Przewodniczacy-Piotr-Duda-wsrod-zwiazkowcow.jpg


z11685412X.jpg


z11723403X.jpg


z11707839X.jpg


z11707524X,-Solidarnosc--blokuje-wyjscia-z-sejmu.jpg


z11706594X.jpg


Będziecie dymić w czasie Euro 2012? - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Na pewno będziemy kibicować reprezentacji polskiej. Ale mecz trwa tylko 90 minut, a doba ma więcej godzin. Nie wiem jakie decyzje podejmie Komisja Krajowa - mówi Piotr Duda, szef "S".


Agata Kondzińska: - Żałuje pan swojej wypowiedzi o posłance Pomasce? [Jeżeli się ma trzytygodniowe dziecko, to się jest na urlopie macierzyńskim, a nie przyjeżdża się do Sejmu, żeby głosować złą dla Polaków ustawę - red.]

Piotr Duda, przewodniczący NSZZ "Solidarność": - A co mam żałować?

Że odsyła pan nas, kobiety do garów.

- Przeciwnie, jestem za łączeniem pracy zawodowej z życiem rodzinnym. Przed chwilą byli tu u mnie Młodzi Demokraci, wręczyli mi jakąś książkę (o aktywnym macierzyństwie - red.). Pewnie, że przeczytam, bo od czytania jeszcze człowiekowi nic złego się nie stało. Ale mówiąc o posłance miałem na myśli to, że taka instytucja jak urlop macierzyński, który ZUS opłaca w stu procentach, została wprowadzona po to, by w tym najgorszym okresie ośmiu tygodni ochronić mamusię i dzieciątko, żeby w tym czasie byli ze sobą. A potem trzeba robić wszystko, by łączyć pracę zawodową z życiem rodzinnym, bo inaczej demografia będzie wyglądać tak, jak wygląda.

Czyli pan nie żałuje tego co wydarzyło się w piątek?

- Jeżeli pani marszałek Sejmu Ewa Kopacz nie żałuje tego, że nie wpuściła w piątek, nie do swojego domu, ale do naszego wspólnego parlamentu delegacji "Solidarności", to ja nie żałuję tego, co stało się później. To było tylko impulsem do tego, żebyśmy tak zadziałali. Nie zamierzaliśmy kogokolwiek ani czegokolwiek blokować.

We wtorek też była pikieta przed urzędem rady ministrów. Pan premier przyjął nas i jakoś nie myślał, czy ja się przykuję do fotela, że nie będę chciał wyjść, czy będę jakieś fikołki robił. Przyjął mnie, porozmawialiśmy merytorycznie. Na tyle mnie zna. Pani marszałek też mnie powinna znać.

Jest mi przykro, że nie wpuszczono do Sejmu nie przewodniczącego "Solidarności", ale przedstawiciela dwóch milionów obywateli, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum. Późniejsze wydarzenia były tego konsekwencją.

Czyli jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

- Niekoniecznie, ale jeśli pani chce użyć takiego przysłowia, niech tak będzie.

A co pan dał premierowi?

- Ważne projekty ustaw. Jeśli jest deficyt w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, jeśli mamy zdefiniowany system odprowadzania składek i jeśli chcemy go uszczelnić, to musimy zrobić wszystko, żeby Polacy mogli pracować na normalne umowy, żeby umowy zlecenia były uzusowione.

Ale są uzusowione.

- Nie do końca. Pracodawcy, którzy krzyczą i pieją, że trzeba podnosić wiek do 67 lat, pierwsi unikają płacenia składki na ZUS. Pierwsza umowa zlecenie jest uzusowiona, a kolejne już nie muszą być. I co robią pracodawcy? Pierwszą umowę zlecenie, która opiewa na kwotę 100 zł, uzusawiają, a następne - podpisywane jednocześnie z tym samym pracownikiem, te na tysiąc, na dwa tysiące złotych - już nie. I to jest omijanie systemu. Przygotowaliśmy propozycję jego uszczelnienia.

Pan premier też był troszeczkę zdziwiony, że mężczyzna, który w wieku 60 lat traci miejsce pracy, to przez pięć lat bierze zasiłek przedemerytalny i od tego nie jest odprowadzana składka zusowska. Bezrobotny ma płaconą składkę, a ten człowiek nie. To kolejna propozycja.

I zmiana ustawy o agencjach pracy tymczasowej. Bo dziś pracownik z agencji pracy tymczasowej pracuje na stałe. To patologia. Powinien pracować 18 miesięcy, potem pracodawca powinien zdecydować czy go zatrudnia czy nie. A agencje się tak wycwaniły, że zakładają agencje córki, spółeczki i po 18 miesiącach tego pracownika przerzucają.

Rozmawialiśmy merytorycznie i za to mogę premierowi podziękować. Mam nadzieję, że minister Andrzej Kosiniak-Kamysz, który też był na spotkaniu, przeanalizuje teraz nasze projekty w resorcie i pójdą szybko do parlamentu.

I wtedy odstąpicie od blokad w czasie Euro?

- A kto powiedział, że będą blokady na Euro?

Więcej... wyborcza.pl/(…)Duda__Kompromis_w_sprawie_emerytur_6…
Czyli nie będziecie dymić w czasie mistrzostw?

- A nie, nie. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Na pewno będziemy kibicować reprezentacji polskiej. Ale mecz trwa tylko 90 minut, a doba ma więcej godzin. A ja teraz nie wiem jakie decyzje podejmie Komisja Krajowa.

A teraz targujecie się z premierem? Chcecie swojego pakietu w Sejmie i w zamian pójdziecie na kompromis w sprawie ustawy 67?

- Nie ma takiej opcji. Tu ma być dobrowolność, powinno być prawo wyboru okresu przejścia na emeryturę, jest zdefiniowany system składek, każdy zbiera kapitał rząd ma stworzyć możliwości: żeby była praca, opieka medyczna, warunki ekonomiczne a Polacy będą chcieli dłużej pracować. Tylko nie róbmy tego przymusu.

I do tego chcecie przekonać prezydenta? Wybieracie się pod kancelarię 24 maja. Jego też nie wypuścicie?

- Będziemy prosić, aby był prezydentem wszystkich Polaków i nie podpisywał tej szkodliwej ustawy.

A jeśli podpisze?

- Zbierze się sztab protestacyjny i zastanowimy się co dalej. Wierzę jednak, że pan prezydent, lub jego urzędnik, spotka się z nami, żebyśmy mogli wręczyć apel. I nie sądzę, żeby dochodziło do tego rodzaju rozwiązań. Pod Sejmem sytuacja była nadzwyczajna.

I jest pan zadowolony, że debata o najważniejszej reformie zakończyła się bijatyką, wnioskami do prokuratury, wzajemnymi oskarżeniami. A Lech Wałęsa mówi, że powinniście zostać spałowani.

- Przykro, że stało się tak, że teraz posłowie PO odwracają kota ogonem i myślą, że Polacy zapomną co zrobili w piątek, jak głosowali. Ja nie będę się do tego poziomu parlamentarnego ustosunkowywał.

Jeśli chodzi o prezydenta Wałęsę, to jest mi przykro, że pierwszy przewodniczący "Solidarności" nie chce zrozumieć, albo nie chce widzieć tego, co robi Związek Zawodowy "Solidarność". Że jest naszym żywotnym interesem walczyć o czas pracy ludzi w Polsce.

Przecież w piątek nie spadliśmy przed Sejm z choinki, od grudnia trwa akcja zbierania podpisów, debata w Sejmie była 30 marca. Spoliczkowano 2 miliony ludzi. Jeśli nie skutkuje merytoryka, muszą być akcje protestacyjne.

Jak ja mam komentować wiceministra z rządu PO Stanisława Gawłowskiego, który w Radiu Koszalin mówi, że Duda łże jak bura suka. Ja mam to komentować? To nie mój poziom. Oni sami się ośmieszają.

Jednak z nimi musi pan debatować, bo to oni ustalają prawo w Polsce.

- To rozmawiamy, ale jak nie słuchają, protestujemy. Mamy do tego prawo.

Piątkowy protest jednak za daleko poszedł.

- Przynajmniej raz popracowali jak należy. Czy ktoś kogoś więził? Pan poseł Suski sam wskakiwał na barykadę. Co myślał? Że mu taksówkę zamówimy jeszcze? No przepraszam bardzo. Trzeba być nieodpowiedzialnym człowiekiem, żeby najpierw krzyczeć do ludzi, że są pijani, żeby się cofnęli, rzucać walizką a potem próbować przejść na druga stronę. To po prostu była nieodpowiedzialność i prowokacja.

Czyli daliście się sprowokować?

- Absolutnie nie. Przecież nic się nie stało panu posłowi.

Kijem oberwał, szarpaliście go.

- A już, szarpaliście! Mówiłem listewką dostał co się pomidory wiąże.

A jak już prezydent podpisze ustawę, co zrobicie?

- Będziemy cały czas przypominać co ci posłowie, którzy głosowali za tą ustawą, zrobili złego społeczeństwu. Wcześniej czy później ona trafi do kosza, skoro nie została przyjęta w konsensusie politycznym i społecznym. A my już przypilnujemy, żeby wyborcy w następnych wyborach wiedzieli kto jak głosować. I żeby ci, którzy byli za, już nie znaleźli miejsca w przyszłym parlamencie przyszłym.

Więcej... wyborcza.pl/(…)Duda__Kompromis_w_sprawie_emerytur_6…
 

konopielka2
 
Premier z podróży, z dalekiej Kanady rozkazał posłowi Niesiołowskiemu przeprosić Ewę Stankiewicz. A może by tak E.S. przeprosiła Niesiołowskiego za prowokację?

Nakazywać coś Niesiołowskiemu, który ma niewyparzony język? Gdybyście nie wiedzieli skąd pochodzi ten zwrot, to informuję, że z czasów Inkwizycji i fantastycznych metod używanych podczas przesłuchiwania czarownic i heretyków.
Im właśnie wyparzano języki.

Niesiołowski jaki jest każdy widzi. Jest to jednak facet, który naprawdę walczył z reżimem i się nieźle przesiedział w komunistycznych więzieniach. Dziennikarka E.S. jak również nowi ludzie z Solidarności 2, do pięt mu nie dorastają. Nie walczyli, nikt ich nie gnębił, wszystko im wolno, odwaga jest dziś tania.

Tak, jasne, oczywiście Niesiołowski nie powinien dać się sprowokować. Mógł wypiąć się na nich, nawet pokazać im goły tyłek i odejść. Media miałyby co kręcić i pokazywać przez trzy dni, w pasku newsowym pisano by, że poseł N. zachował się niestosownie, poseł Hofman mógłby fukać do woli. Jednak ktoś, kto siedział tyle lat „pod celą” może nie wytrzymać przymusowego zamknięcia, które zafundował mu niejaki Duda!

E.S. miała zadanie go sprowokować i udało się. Jakoś prezesa Jarosława wypuszczono do limuzyny, został przeprowadzony przez palacza kukieł Guzikiewicza. Wydawało się, że Duda jest mądrzejszy i pewnie jest, ale to dla nas wcale nie lepiej!

Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Piotr Duda, szef Solidarności 2 (jak Szczęki 2, drugie zawsze gorsze niż pierwsze) zamienił kij, którym został uderzony poseł PO na „taką małą listewkę, co się pomidory wiąże”. Ktoś tam z ruchu Palikota dostał w twarz. Ciekawe kiedy zamienią kijek na siekierkę. Przecież ich boss powiedział, że to dopiero początek. Podczas EURO 2012 nie będą protestować, bo kibice mogliby się zdenerwować.

8258032609a64ad7e7ac495d9c8b547c,641,0,0,0.jpg

Podobno zablokowano także wjazd dla karetek pogotowia! Niech ktoś wreszcie powie czy to prawda! Na mnie fatalne wrażenie zrobiła scena, gdy posłanka Pomaska prosiła wypasionych działaczy by ją wypuścili do kilkutygodniowego dziecka, pewnie chciała je nakarmić. Nie wypuścili jej, a Duda skomentował, że powinna siedzieć przy dziecku.
Taka jest ta ich solidarność. Taki stosunek do kobiet. To było wstrętne.

O Dudzie mówiło się ostatnio wyłącznie dobrze, że wyważony, że prawdziwy związkowiec. Lepszy niż Guzikiewicz, który cisnął płonącą kukłą któregoś z polityków w policjantów. A Guzik tam lepszy! Tamten przynajmniej stanął oko w oko z uzbrojonymi po zęby policjantami, wiedział że może dostać w zęby. Chociaż u nas oszczędza się związkowców, są jak święte krowy, a wszystko przez nie świętej pamięci ZOMO.

Duda to gość! To szef. Ma władzę i ją pokazuje. Rząd dusz jest mniejszy niż bywał w dawnej Solidarce. Jednak działacze mają brzuchy większe, tuszę okazalszą i posadki lepiej płatne. Nie miałabym im tego za złe, ale ta ich walka o chleb, krzyki o głodzie są mało przekonywujące. Tak partyjni działacze pijali zdrowie ludu, to był ich toast: „zdrowie wasze w gardła nasze!”.

Zastanawiała mnie ta sprawnie przeprowadzona akcja. Zamknięci posłowie zostają wypuszczeni o 18:00, podobno było to uzgodnione z policją. W to nie uwierzę! Chociaż może Duda ma tam jakieś chody.

Dopiero wczoraj Kazimierz Kutz mądrze wszystko zanalizował. Wnikliwy reżyser zobaczył coś, czego myśmy nie zauważyli. Wiedział o czymś o czym my nie wiedzieliśmy.
Otóż Piotr Duda jest byłym komandosem, podobno antyterrorystą! Taki to wie dobrze czym jest terroryzm! Może kiedyś uwalniał ludzi zamkniętych przez terrorystów. Na razie uwolnił jedynie Kaczyńskiego. To znaczy przymknął oko na jego wyprowadzenie.

Gdyby PiS doszedł do władzy, to jak w banku ma posadę szefa służb specjalnych lub kogoś w tym rodzaju. Nikt na szczęście nie jest prorokiem we własnym kraju. Obym ja nie była prorokinią!
krystynakofta.natemat.pl/14767,swiete-krowy
 

konopielka2
 
Krzysztof Rybiński czarnym prorokiem ekonomii jest nie od dziś. Znów przestrzega. "Oszczędzajcie! Nie biegajcie co tydzień do galerii handlowych! Przeanalizujcie rodzinne budżety!" - nawołuje. Czy przepowiednia "Kryzys 2013" spełni się, tak jak spełniła się przepowiednia kryzysu w Grecji? Krzysztof Rybiński uzasadnia swoje ostrzeżenia. Opowiada, gdzie widzi pierwsze omeny nadchodzących "chudych lat".

775faaaa4d37ff3adb8e0b9c85703786,641,0,0,0.jpg

W wyborcza.biz.pl nawołuje pan do oszczędności. Czy to oznacza, że Polacy mają trzymać pieniądze w skarpecie?

Krzysztof Rybiński, polski ekonomista i publicysta był v-ce prezesem NBP. Jest rektorem uczelni Vistula. Zarządza także "Eurogeddonem" - funduszem, który ma za zadanie czerpać zyski w przypadku kryzysu lub rozpadu strefy Euro, stosując pasywną inwestycyjną strategię.
Nic takiego nie mówię. Taka praktyka nie ma sensu. System bankowy w Polsce jest bezpieczny. Lepiej po prostu je oszczędzać, bo w przyszłym roku wielu Polaków może mieć wielkie problemy z utrzymaniem się. Jeszcze nie teraz, ale w roku 2013 nastąpi pogłębienie kryzysu.

Są teorie ekonomiczne, które mówią, że inwestycje, wydawanie pieniędzy napędza gospodarkę. Jeśli zaczniemy oszczędzać, nie spowolni nas to?

Konsumpcja napędza gospodarkę, ale na krótką metę. Kraje unijne się rozwijały, ale potem zadłużały, bo to nie trwa wiecznie. My, Polacy w takiej właśnie fazie jesteśmy. Podstawą długotrwałego rozwoju są inwestycje i oszczędzanie. Polska ma bardzo niskie oszczędności. Dodatkowo jesteśmy takim narodem, że gdy zarobimy większą ilość pieniędzy od razu chcemy wszystko wydać, wszystko przehulać. Nie tędy droga. Musimy ograniczyć nasze wydatki.

Czy w obliczu ostatnich wydarzeń w Grecji nie narasta panika i ludzie nie wybierają pieniędzy z banku?

Ciężej o kredyt, wyższe raty - Grecja to również nasz problem

Jeśli ktoś nie ma oszczędności to wybiera, żeby mieć za co żyć. Statystyki pokazują, że oszczędności w bankach rosną. Powtarzam: system bankowy w Polsce jest bezpieczny. Są ludzie, którzy w ogóle nie korzystają z banków i to im może spowodować niemałe problemy w przyszłym roku. Sugeruję natomiast, by zmienić styl życia. Oszczędzać. Nie będzie podwyżek pensji, wzrosną opłaty na przykład za prąd, gaz, utylizację śmieci. Wiele osób wyląduje na bruku i będzie to dramat życiowy.

Co się stanie, jeśli Polacy nie wezmą sobie pana rad do serca? Czym to grozi zwykłemu obywatelowi?

Jak mówiłem wcześniej, podniesie się koszt życia, ktoś, kto żyje z dnia na dzień nie będzie miał się za co utrzymać. Należy pamiętać, ze w dobie kryzysu banki podnoszą marże na kredyty, zadłużenie się w banku będzie niezwykle kosztowne. Wiele osób będzie w kropce. Lepiej wydatki ograniczać.

W artykule wspomniał pan, że jeśli politycy nie zaczną postępować jak masochiści i nie wprowadzą radykalnych reform, to nic się nie uda zrobić. "Emerytury 67" nie jest zalążkiem przeciwdziałania tej sytuacji?

Za co Polacy wylatują z pracy

Sama ustawa jest dobrym pomysłem, ale jestem wobec niej krytyczny, ze względu sposób, w jaki została wprowadzona. Większość jest jej przeciwna, nie zadziała. Robi więcej złego niż dobrego. W artykule miałem na myśli unijnych polityków. Po dwóch latach antykryzysowego zarządzania w Unii nie ma efektów. Brak konkretnych reform.

Od początku kryzysu politycy i ekonomiści uspokajali. Przekonywali, że z Polską obszedł się bardzo łagodnie. Dlaczego miałoby się to nagle zmienić?

Zmieni się, bo w ciągu ostatnich lat żyliśmy ze zwiększenia interwencji publicznej, żyliśmy z unijnych środków. Polska była jednym wielkim placem budowy, mogliśmy się rozwijać dzięki dopłatom. Teraz się to skończy. Znikną dofinansowania i pojawi się problem. W dodatku w ciągu ostatnich czterech lat Polska prowadziła bardzo rozwiązłą politykę fiskalną. Nie mamy żadnych oszczędności. Wszystko to skumuluje się w przyszłym roku, wzrost gospodarczy zmieni się w zastój, a nawet recesję.

Przepowiada Pan naprawdę czarny scenariusz. Jeśli się spełni, Polacy w wielkiej liczbie zostaną z ręką w nocniku, zupełnie nieprzygotowani. Jest pan pewny tego załamania w 2013 roku?

Uważam, że lepiej być zbyt ostrożnym i się pomylić, niż być pewnego dnia zaskoczonym. Prognozowałem taki scenariusz już od dwóch lat. Sprawdziło się to w sprawie Grecji. Moja pomyłka polegała na tym, że sprawy potoczyły się jeszcze gorzej, niż myślałem. Wszyscy mówili, że kraczę, a jednak niestety miałem rację. Bardzo chciałbym się pomylić, niestety wszystkie dane świadczą o tym, że mam rację. To samo radzę Polakom. Lepiej oszczędzać, być bardziej ostrożnym, zakładać czarny scenariusz, niż potem spotkać się z wielkim rozczarowaniem i dramatem życiowym.
natemat.pl/(…)krzysztof-rybinski-znow-wieszczy-zly-…